W 2009 roku podczas wykopalisk na Ofelu w Jerozolimie (rejon tuż przy południowej części Wzgórza Świątynnego) odnaleziono zespół glinianych odcisków pieczęci, tzw. bulli. Wśród nich pojawiła się niewielka bulla, która wywołała duże zainteresowanie, bo zawiera zapis kojarzący się z imieniem biblijnego Izajasza. W mediach szybko pojawiły się nagłówki sugerujące „pieczęć proroka Izajasza”. Jak jest naprawdę?

Kluczowe jest rozróżnienie między tym, co da się odczytać na zabytku z wysoką pewnością, a tym, co jest rekonstrukcją i interpretacją.

Czym jest bulla i po co jej używano

Bulla to gliniany odcisk pieczęci. W starożytności służyła m.in. do zabezpieczania papirusów, paczek lub worków z towarem. Odciśnięty w glinie znak identyfikował właściciela pieczęci, urzędnika albo instytucję. W przypadku znalezisk z Ofelu część bulli nosi ślady użycia przy magazynowaniu i obrocie towarami, a część wiąże się z dokumentami na papirusie.

Co jest potwierdzone: co widać na bulli

Na interesującej nas bulli (uszkodzonej) da się odczytać dwie rzeczy:

Po pierwsze, w górnej części znajduje się imię zapisane pismem paleohebrajskim w formie „Yesha‘yah[u]” (zwykle oddawane jako Jeszajahu / Izajasz; końcówka jest częściowo uszkodzona, stąd zapis w nawiasach). To odczyt powszechnie przyjmowany w omówieniach znaleziska.

Po drugie, niżej widoczne są litery „nvy” (nun–bet–jod). I na tym kończy się to, co „twardo” wynika z zachowanej części napisu.

Co nie jest potwierdzone: dlaczego słowo „prorok” to hipoteza

W języku hebrajskim słowo „prorok” to navi’ (נביא). Aby z „nvy” zrobić „navi’”, musiałaby występować jeszcze końcowa litera alef (א), której na bulli nie widać, bo fragment jest uszkodzony. Eilat Mazar (kierująca wykopaliskami) zasugerowała, że alef mógł się znajdować w ułamanym miejscu — i wtedy zapis dałoby się rozumieć jako „[należące do] Izajasza proroka”. To jednak rekonstrukcja, a nie odczyt wprost z zachowanej powierzchni.

Dodatkową trudnością jest to, że w typowej frazie „Izajasz ten prorok” spodziewalibyśmy się także elementu gramatycznego odpowiadającego rodzajnikowi określonemu („ha-”, litera h). W dyskusji naukowej podkreślano, że brak takich elementów osłabia pewność interpretacji „prorok”, choć nie rozstrzyga jej w sposób absolutny (bo skróty i niestandardowe formy również się zdarzały).

W skrócie: „Izajasz” jest bardzo prawdopodobnym odczytem imienia, ale dopisanie „prorok” wymaga uzupełnienia brakującej litery, której nie da się dzisiaj zweryfikować na samym zabytku.

Alternatywne wyjaśnienia liter „nvy”

Skoro „nvy” nie musi oznaczać „prorok”, jakie są inne sensowne możliwości?

Jedna z propozycji to potraktowanie „nvy” jako części imienia (np. imienia ojca) albo jako określenia pochodzenia. W analizie epigraficznej Haggai Misgav omawia kilka opcji i wskazuje, że od strony „czysto literowej” (bez dopisywania brakujących znaków) najłatwiej wyjaśniać „nvy” jako element imienny lub toponim, a dopiero w drugiej kolejności rozważać „prorok” jako rekonstrukcję. Zwraca też uwagę, że bulla pochodzi z kontekstu związanego z magazynowaniem/administracją, co może mieć znaczenie dla interpretacji całego zapisu.

To ważne, bo pokazuje, że nawet przy bardzo atrakcyjnej hipotezie „Izajasz prorok” istnieją naturalne, „prostsze” odczyty, które nie wymagają dopisywania brakującej litery.

„A co z tym, że obok była pieczęć Ezechiasza?”

W tej samej strefie wykopalisk znaleziono również bullę z imieniem króla Ezechiasza. Podkreślano, że „bulla Izajasza” została znaleziona w niewielkiej odległości od „bulli Ezechiasza”, co jest kuszącym skojarzeniem, bo Biblia opisuje relacje Izajasza z królem Ezechiaszem. To może być okoliczność wspierająca hipotezę, ale sama bliskość znalezisk nie jest dowodem, że chodzi o konkretnie tego Izajasza i konkretnie tytuł „prorok”. W nauce to nadal argument poszlakowy.

Najuczciwszy wniosek: co możemy powiedzieć bez „naciągania”

Możemy powiedzieć z dużą pewnością, że:

Bulla jest autentycznym zabytkiem administracyjnym z epoki monarchii judzkiej, a na jej powierzchni widnieje imię Yesha‘yah[u] oraz ciąg liter nvy.

Nie możemy powiedzieć z taką samą pewnością, że:

To pieczęć biblijnego proroka Izajasza (syna Amosa) i że drugi człon napisu na pewno znaczy „prorok”. To pozostaje hipotezą zależną od rekonstrukcji brakującej litery i przyjęcia konkretnej interpretacji skrótu „nvy”.

Dlatego rzetelna forma brzmi raczej: „odcisk pieczęci z imieniem Izajasz/Jeszajahu, być może z określeniem, które da się interpretować jako ‘prorok’, ale nie jest to rozstrzygające.”

Dlaczego to znalezisko i tak jest ciekawe

Nawet bez pewności co do „proroka” bulla pokazuje bardzo konkretny fragment świata VIII wieku p.n.e.: administrację, dokumenty, pieczętowanie, obieg dóbr i informacji w Jerozolimie. A jeśli imię rzeczywiście odnosi się do kogoś z kręgu elit, to jest to kolejny mały element układanki pokazujący realność środowiska, w którym funkcjonowali królowie Judy i ich urzędnicy.


Pytania i odpowiedzi

Czy odnaleziono pieczęć proroka Izajasza „na 100%”?
Nie. Odnaleziono bullę z imieniem odpowiadającym „Izajasz/Jeszajahu” i literami „nvy”. „Prorok” to interpretacja możliwa, ale niepewna.

Co musiałoby się wydarzyć, żeby pewność była większa?
Najbardziej pomogłaby lepiej zachowana bulla z pełnym zapisem (np. z czytelnym końcowym alef) albo inny zabytek epigraficzny, który jednoznacznie łączy imię z tytułem czy patronimikiem („syn Amosa”).

Czy imię „Izajasz” było rzadkie?
Nie było unikatowe — dlatego sama zgodność imienia nie przesądza identyfikacji osoby.

Czy ten artykuł był pomocny?

Tak
Nie
Dziękujemy za oddanie głosu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *