Jan

Kiedy po raz pierwszy spotykamy Jana na kartach Biblii, nie jest jeszcze „apostołem”. Jest młodym rybakiem znad Jeziora Galilejskiego, pracuje razem z ojcem Zebedeuszem i bratem Jakubem. Zna trud nocy na wodzie, zna zapach sieci i rytm prostego życia. A jednak Jehowa prowadzi wydarzenia tak, że Jan staje bardzo blisko Mesjasza.

Ewangelie pokazują, że Jan najpierw znalazł się w kręgu tych, którzy słuchali Jana Chrzciciela. Pewnego dnia Jan Chrzciciel wskazał na Jezusa i nazwał go „Barankiem Bożym”. Dwaj uczniowie poszli za Jezusem i spędzili z nim czas (Jana 1:35-39; por. Jana 21:20-24). To był początek drogi, która miała zaprowadzić Jana znacznie dalej niż kiedykolwiek mogły go zaprowadzić łodzie rybackie.

Jezus powołał Jana i innych rybaków, by stali się „rybakami ludzi”. Jan zostawia sieci i idzie za nim (Mat. 4:18-22; Marka 1:16-20).

Wybrany na apostoła, ukształtowany przez Mistrza

Jezus po pewnym czasie wybrał spośród uczniów dwunastu, „których też nazwał apostołami”. Wśród nich znalazł się Jan (Łuk. 6:12-16). Od tej chwili Jan nie tylko słuchał nauk Jezusa, ale uczył się też, jak służyć, jak patrzeć na ludzi, jak rozumieć serce Jehowy.

Ewangelie nie próbują idealizować apostołów. Pokazują ich temperament, ambicje i chwile niezrozumienia. Jan i Jakub dostali od Jezusa przydomek „synowie gromu” (Marka 3:17). Widać to choćby wtedy, gdy chcieli sprowadzić ogień z nieba na pewną samarytańską wioskę. Jezus ich zganił — i w tym krótkim epizodzie widać, jak uczył ich łagodności i miłosierdzia, a nie ducha odwetu (Łuk. 9:51-56).

Pewnego razu wraz ze swoim bratem, Jan wyraził pragnienie szczególnego miejsca w Królestwie. Jezus cierpliwie wyjaśnił, że wśród jego uczniów wielkość polega na służeniu, a nie na władzy (Marka 10:35-45). Tak Jehowa kształtował Jana: poprzez słowa Jezusa, ale też poprzez wydarzenia, które zapadają w pamięć na całe życie.

Bliskość, której nie da się udawać

W opowieści biblijnej Jan coraz wyraźniej jest wśród najbliższych. Kilka razy Ewangelie pokazują, że Jezus zabierał w szczególne sytuacje tylko trzech: Piotra, Jakuba i Jana.

Jan widział, jak Jezus wskrzesił córkę Jaira — scenę, w której rozpacz ustępuje miejsca radości i zdumieniu (Marka 5:37-43). Był na górze, gdy Jezus się przemienił, a jego wygląd jaśniał — i usłyszał głos z nieba, który potwierdził, kim jest Jezus (Marka 9:2-8). Był też w Getsemani, gdy Jezus w najcięższych chwilach prosił tych trzech, żeby czuwali. Jan widział, jak bardzo Jezus polegał na Jehowie (Marka 14:32-42).

A jednak najbardziej poruszające obrazy związane z Janem pochodzą z ostatnich godzin życia Jezusa.

Podczas ostatniego posiłku Jezus mówił o miłości, o służbie, o wierności, o tym, że jego uczniowie mają rozpoznawać się po miłości. W tej scenie pojawia się też określenie, które przywarło do Jana na zawsze: „uczeń, którego Jezus kochał”, spoczywający blisko Jezusa (Jana 13:23). Jan był tak blisko, że Jezus pozwolił mu zapytać w jego imieniu o zdrajcę (Jana 13:24-26). Ta bliskość nie była kwestią „pozycji” — wynikała z więzi, z zaufania, z ukształtowanego serca.

Świadek krzyku tłumu i ciszy pod palem męki

Gdy Jezus został skazany, większość uczniów w panice uciekła. Jan jednak pojawia się w relacji jako ten, który był obecny przy Jezusie w chwili największego upokorzenia. Stał pod palem męki obok matki Jezusa. I tam wydarzyło się coś bardzo osobistego: Jezus powierzył swoją matkę opiece Jana. „Oto twój syn” — powiedział do niej. A do ucznia: „Oto twoja matka”. I Jan wziął ją do siebie (Jana 19:26-27).

To zdanie jest jak pieczęć: Jezus ufa Janowi w sprawie rodzinnej, w sprawie delikatnej, w sprawie odpowiedzialności. Jan widział śmierć Jezusa z bliska, widział, jak spełniają się proroctwa i jak Jezus do końca pozostaje lojalny wobec Jehowy (Jana 19:28-30).

Od pustego grobu do pewności wiary

Trzeciego dnia po śmierci Jezusa Jan znów jest w centrum wydarzeń. Razem z Piotrem biegnie do grobu, gdy Maria Magdalena przynosi wiadomość. Jan przybywa pierwszy, zagląda, widzi płótna, a potem wchodzi, „zobaczył i uwierzył” (Jana 20:2-8). To piękny obraz dojrzewającej wiary: nie tylko emocje, nie tylko nadzieja, ale wiara oparta na faktach, na świadectwie, na tym, co Bóg uczynił.

Po zmartwychwstaniu Jezus ukazywał się uczniom wiele razy. Jan był z nimi, gdy Jezus stanął pośród nich mimo zamkniętych drzwi i dał im pokój (Jana 20:19-20). Był też nad Jeziorem Galilejskim, gdy uczniowie wrócili do łowienia ryb, a Jezus z brzegu wskazał, gdzie zarzucić sieć. Wtedy Jan jako pierwszy rozpoznał: „To Pan!” (Jana 21:1-7). W jednym zdaniu widać, jak wrażliwe miał serce i jak dobrze znał Jezusa.

Służba po wylaniu ducha — Jan jako świadek i współpracownik

Po wniebowstąpieniu Jezusa Jan nie znika z relacji. W Dziejach Apostolskich pojawia się regularnie obok Piotra, jako współpracownik w początkach zboru chrześcijańskiego.

Jan był wśród tych, którzy trwali jednomyślnie na modlitwie, oczekując obiecanego ducha świętego (Dzieje 1:13-14). A gdy duch został wylany w dniu Pięćdziesiątnicy, narodziła się nowa fala działalności — publiczne świadczenie o Chrystusie (Dzieje 2:1-4).

Wkrótce Jan i Piotr idą do świątyni, a Jehowa dokonuje przez nich cudu: uzdrowienia chromego od urodzenia. Ten cud staje się punktem wyjścia do odważnego świadectwa. Choć przemawia głównie Piotr, Jan jest obok — jako świadek, jako współodpowiedzialny, jako ten, który nie cofa się przed presją religijnych przywódców (Dzieje 3:1-10; 4:1-13).

Gdy w Samarii ludzie przyjęli słowo Boże, apostołowie w Jerozolimie wysłali tam Piotra i Jana. Modlili się za nowych wierzących, by otrzymali ducha świętego — i ten fragment pokazuje Jana jako człowieka, który nie tylko głosi, ale pomaga budować zbory i umacniać uczniów (Dzieje 8:14-17). Co ciekawe, ten sam Jan, który kiedyś chciał „karać” samarytańską wioskę, teraz z oddaniem służy Samarytanom — jakby w jego życiu spełniła się lekcja Jezusa o miłosierdziu (por. Łuk. 9:54-56 z Dzieje 8:14-17).

Później Paweł wspomina Jana jako jednego z tych, którzy uchodzili za „filar” w Jerozolimie, i opisuje porozumienie dotyczące zakresu służby — co pokazuje, że Jan miał autorytet i był rozpoznawany jako lojalny apostoł Chrystusa (Gal. 2:9).

Patmos

Wyobraź sobie Jana w późniejszych latach: doświadczony, zahartowany próbami, pamiętający głos Jezusa, jego spojrzenie, jego nauki. Teraz jest zesłany na wyspę. Nie ma przy sobie tłumów, nie stoi już w świątyni, nie biegnie do grobu o świcie. A jednak w tym odosobnieniu Jehowa daje mu coś, co miało wzmocnić chrześcijan na całym świecie: objawienie.

Jan pisze, że „dostał się pod wpływ ducha” i otrzymał wizje. Najpierw słyszy potężny głos, a potem widzi uwielbionego Jezusa. Jezus poleca mu: „Zapisz w zwoju to, co widzisz, i poślij to do siedmiu zborów” (Obj. 1:10-11). Dalej pojawiają się przesłania do zborów, pełne zachęty, napomnień i obietnic (Obj. 2:1–3:22). A potem wizje, które pokazują, że Jehowa panuje, że Chrystus zwycięża, że zło nie będzie trwać wiecznie i że „namiot Boga jest z ludźmi” (Obj. 21:3-4).

W tym wszystkim Jan pozostaje tym samym uczniem: świadkiem Jezusa i człowiekiem lojalnym wobec Boga. Nawet kiedy wizje go przytłaczają, kiedy chce oddać cześć aniołowi, zostaje skorygowany: „Uważaj! Nie rób tego! (…) Oddaj cześć Bogu” — a Jan przyjmuje tę korektę (Obj. 19:10; 22:8-9). To znowu ten rys, który widzieliśmy od początku: gotowość, by uczyć się i podporządkować Jehowie.

Śmierć Jana

Jeśli chodzi o ostatnie dni i samą śmierć Jana, Biblia nie podaje żadnego opisu ani daty. Poza Objawieniem nie dostajemy już kolejnych wzmianek, które zamykałyby jego ziemską historię. Uczciwie, opierając się wyłącznie na Piśmie, można powiedzieć tylko tyle: Jan dożył czasu, w którym mógł przekazać zborom objawienie od Jezusa, i pozostał wiernym świadkiem aż do końca swojej biblijnej „narracji” (Obj. 1:9; 22:8).

Czy ten artykuł był pomocny?

Tak
Nie
Dziękujemy za oddanie głosu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *